Main Site           News            Gallery           History           Forum           Contact       
              
main [pl]

24.04.2008

Tybet obchodzi urodziny Panczen Lamy



Tybetańczycy na wychodźstwie obchodzą 19 urodziny Panczen Lamy, drugiej osoby w hierarchii buddyzmu tybetańskiego. Gendun Choekyi Nyimy, zniknął z rodzinnego domu w Tybecie w 1995 roku, krótko po uznaniu go za Panczen Lamę. Jego los jest do dziś nieznany.

Z okazji jego urodzin mnisi z klasztoru Tashi Lhunpo, w którym zgodnie z tradycją powinien rezydować, wezwali po raz kolejny władze chińskie do złożenia wyjaśnień, oraz umożliwienia mu działalności publicznej. Zapowiedzieli także przeprowadzenie strajku głodowego w intencji uwolnienia XI Panczen Lamy.

Przez światowe organizacje praw człowieka Panczen Lama uznawany jest za najmłodszego więźnia politycznego na świecie. Organizacje te, a także tybetański rząd na wychodźstwie domagały się wielokrotnie od władz chińskich wyjaśnienia jego losu. Nigdy nie otrzymały jednak żadnych informacji. Obserwatorzy wydarzeń w Tybecie są przekonani, iż celem porwania Gendun Czoki Nyimy była chęć zniszczenia tradycyjnego systemu tybetańskiej władzy związanej z XIV Dalajlamą.

Źródło: WWW.onet.pl
 
24.04.2008

Władze Chin spotkają się z przedstawicielem dalajlamy


Władze Chin spotkają się w najbliższych dniach z przedstawicielem przywódcy Tybetańczyków Dalajlamy XIV - podała agencja Xinhua, powołując się na oficjalne źródła chińskie. Dalajlama wyraził zadowolenie z oferty władz w Pekinie.

Z uwagi na ponawiane przez Dalajlamę prośby o wznowienie rozmów, stosowne ministerstwo w rządzie centralnym skontaktuje się w nadchodzących dniach z osobistym przedstawicielem dalajlamy - zacytowała Xinhua wypowiedź przedstawiciela władz Chin.

Wyraził on ponadto nadzieję, że dzięki kontaktom i konsultacjom strona dalajlamy podejmie wiarygodne kroki w celu powstrzymania działalności skierowanej na dokonanie rozłamu w Chinach, przestanie spiskować, wzniecać przemoc oraz bojkotować igrzyska olimpijskie w Pekinie. Rzecznik dalajlamy Tenzin Taklha ocenił, że zapowiedziane spotkanie jest krokiem w dobrym kierunku, gdyż tylko spotkania twarzą w twarz mogą doprowadzić do uregulowania kwestii tybetańskiej.

Od początku antychińskich manifestacji (10 marca) w Tybecie, Jego Świątobliwość uczynił wszelkie wysiłki na rzecz zbliżenia z Chinami i rządem chińskim i ma nadzieje, że kwestia Tybetu zostanie uregulowana jedynie na drodze dialogu - dodał. Tymczasem rzecznik tybetańskiego rządu na wygnaniu (w Dharamśali, na północy Indii) Thubten Samphel poinformował, że strona tybetańska na razie nie otrzymała zaproszenia w sprawie spotkania od strony chińskiej.

Źródło: WWW.wp.pl


 
24.04.2008

Chiny zamykają się przed igrzyskami


Władze w Pekinie zaostrzają przepisy wizowe. Widać to już w będącym bramą do Chin Hongkongu, gdzie przed agencjami podróży i chińskim konsulatem kłębią się zdezorientowane tłumy. Co roku tysiące osób jechały do Państwa Środka przez Hongkong, gdzie chińska wiza to towar oferowany przez każdy hotel i każde biuro podróży, a napis "chinese visa" z czerwoną gwiazdą jest na każdym rogu. Wizę mogli tu dostać nawet ci, którzy mieli z tym kłopoty we własnym kraju.

Z serca byłej brytyjskiej kolonii, która dziś jest specjalnym regionem autonomicznym Chin, do przejścia granicznego Lo Wu jedzie się zaledwie godzinę. Codziennie przechodzi przez nie 300 tys. ludzi.Od niedawna podróżni w Hongkongu dowiadują się, że wiz od ręki nie ma. Wymagany jest bilet w obie strony oraz vouchery na hotele. A i to chińskiej wizy nie gwarantuje.

To nie wszystko. W Hongkongu nie będzie wiz chińskich dla obywateli 33 państw. Pełna lista nie jest jeszcze znana, ale wiadomo, że są na niej Indie, Pakistan i Nepal. Obywatel państwa z listy musi o wizę starać się w kraju. Wiadomo też, że chińskie ambasady od pewnego czasu kompletują bazy danych osób, które wiz zapewne nie dostaną. Zawieszenie ich wydawania od ręki w Hongkongu ma prawdopodobnie na celu dokładne sprawdzanie danych wszystkich starających się o wjazd do Chin.Źródło: wiadomosci.gazeta.pl
 
29.04.2008

Chiny "twardo" uderzyły w Tybet

 

"Gazeta Wyborcza": Salę Sądu Ludowego w Lhasie wypełnił wczoraj tłum buddyjskich mnichów i"mas reprezentujących wszystkie warstwy społeczne" - podała rządowa agencja Xinhua, która wraz z państwową telewizją CCTV są jedynymi źródłami informacji z procesu. - Chińskie władze zareagowały kampanią "Uderz twardo" - uważają eksperci.

Na sali nie było żadnych niezależnych obserwatorów ani dziennikarzy, bo Tybet od kilku tygodni jest regionem zamkniętym i odciętym informacyjnie od świata. Sporna była nawet liczba skazanych. Najpierw Xinhua podała, że było ich 17. Ale potem w migawce telewizyjnej doliczono się 30, wśród nich co najmniej sześciu buddyjskich mnichów.

 

Nie wiadomo, czy oskarżeni w ogóle mieli adwokatów. Chciało ich bronić 21 niezależnych prawników chińskich, ale sąd do tego nie dopuścił. W jeden dzień prokuratorzy odczytali akt oskarżenia, a sędziowie uznali winę i wymierzyli kary.

 

Jak podała Xinhua, na dożywocie został skazany mnich z klasztoru w okolicy Lhasy o nazwisku Basang. 14 marca miał stać na czele dziesięcioosobowej grupy Tybetańczyków, którzy zaatakowali jeden z urzędów, spalili i zdewastowali 11 sklepów oraz napadali na policjantów.

 

Dożywocie odsiedzi też 20-letni tybetański kierowca Soi'nam Cering za "napaść zbrojną i zakłócenie działania służb publicznych". Miał obrzucić policyjny posterunek kamieniami, podpalić wozy strażackie i zaatakować strażaków. Za podobne czyny taki sam wyrok otrzymał 30-letni biznesmen.

 

Według Xinhuy, dwóch kolejnych mnichów spędzi w więzieniu 20 lat, trzech - 15, a najniższy wyrok to trzy lata. Agencja nie podała nazwisk pozostałych skazanych.

 

To dopiero początek procesów w Tybecie - w więzieniach siedzą tysiące Tybetańczyków, czterystu ma już zarzuty.

 

- Chińskie władze zareagowały kampanią "Uderz twardo", którą stosowały od lat 90. do walki z przestępczością - mówi "GW" Robbie Barnett, znany tybetolog z Uniwersytetu Columbia. - To ekspresowe procesy z ominięciem pełnej procedury sądowej, bez udziału adwokatów, kończące się z góry przesądzonymi surowymi wyrokami dla postrachu.

 

Barnett dodaje, że w ostatnich latach takich kampanii już nie było: "Sposób karania protestujących Tybetańczyków oznacza powrót do starych praktyk. I to przed sierpniowymi igrzyskami olimpijskimi w Pekinie, które miały pokazać, że Chiny się zmieniły" - relacjonuje "Gazeta Wyborcza".

 

Źródło: „Gazeta Wyborcza”


 
29.04.2008

Chińska fabryka produkowała flagi wolnego Tybetu

 

Chińska milicja odkryła w południowych Chinach fabrykę, która produkowała flagi wolnego Tybetu - poinformowały media w Hongkongu.  Hongkońska gazeta "Ming Pao" podkreśliła, że - co najciekawsze - zakład w prowincji Guangdong realizował zlecenia tybetańskiego rządu na uchodźstwie. Zamówienie złożono poza granicami Chin.

 

Pracownicy fabryki tłumaczyli się, iż nie mieli pojęcia o politycznym znaczeniu zamówienia. Jednak któryś z nich zobaczył flagę w telewizyjnej relacji z antychińskich protestów w Tybecie i swoim zaniepokojeniem podzielił się z władzami.

 

Tysiące tybetańskich flag "Made in China" przygotowano już do wysyłki. Milicja nie wykluczyła, że część z nich miała się pojawić na protestach w czasie wizyty sztafety z ogniem olimpijskim w Hongkongu.

 

Źródło: www.wp.pl


 
29.04.2008

Policja zatrzymała 150 pro-tybetańskich demonstrantów

 

Nepalska policja zatrzymała w Katmandu 150 pro-tybetańskich demonstrantów, którzy protestowali przed chińską ambasadą.

Jak poinformowały władze Nepalu, większość uczestników demonstracji to buddyjscy mnisi i zakonnice. Wszyscy domagali się niezależności Tybetu od Chin. Niektórzy wykrzykiwali też antychińskie hasła i powiewali tybetańskimi flagami.

 

- Wolny Tybet! Żądamy wolności! - krzyczeli manifestanci, powstrzymywani przez policyjny kordon przed chińską placówką dyplomatyczną.

 

Policja poinformowała, że wszyscy demonstranci zostaną zatrzymani do czasu, aż wyższe kierownictwo wyda rozkaz ich zwolnienia. Zazwyczaj jednak przy podobnych protestach aresztowanych zwalniano już po kilku godzinach.

 

Codziennie od 10 marca - dnia, w którym wybuchły w Tybecie ostre antychińskie protesty - ambasady Chin w stolicy Nepalu pilnuje kilkuset funkcjonariuszy.

 

Nepalscy urzędnicy podkreślają, że nie pozwolą na protesty przeciw "przyjaznym państwom", w sąsiadującym z Chinami Nepalu.

 

Źródło: WWW.gazeta.pl


 
30.04.2008

Zdecydowane stanowisko Sarkozy'ego

 

Prezydent Francji nie pojedzie do Pekinu na otwarcie Igrzysk jeśli Chiny nie spełnią trzech warunków:

  1.    zakończenie fali przemocy w Tybecie
  2.    uwolnienie politycznych więźniów
  3.    nawiązanie dialogu z Dalajlamą
     

 

Wiadomość ta została podana przez sekretarza stanu ds. zagranicznych i praw człowieka – Rama Yade na łamach sobotniego dziennika „Le Monde”.

Po tej publikacji Rama Yade wydała oświadczenie, w którym napisała, że gazeta błędnie ją zacytowała. - Słowo "warunki" w ogóle nie zostało użyte - twierdzi Yade.

 



 
30.04.2008

Olimpijski ogień dotarł na Downing Street


Olimpijski ogień dotarł przed siedzibę premiera Wielkiej Brytanii. Ze względu na towarzyszące sztafecie antychińskie protesty w ostatniej chwili zmieniono część trasy, którą w Londynie niesiono ogień.

Mistrzyni olimpijska w siedmioboju z Sydney z 2000 roku Denise Lewis przebiegła z płonącą pochodnią przez bramę na Downing Street i wręczyła ogień mężczyźnie na wózku inwalidzkim.
Przekazanie pochodni obserwowali brytyjski premier Gordon Brown i minister Tessa Jowell, która odpowiada za przygotowania do igrzysk w Londynie w 2012 roku.

ednocześnie przed biurem premiera trwały przepychanki demonstrujących z policją. Ludzie nieśli tybetańskie flagi i tabliczki, m.in. z napisami "Nie dla olimpijskiego ognia w Tybecie".
W protestach uczestniczyli także działacze i sympatycy prześladowanej w Chinach sekty Falun Gong oraz Kampanii na rzecz Birmy. W Birmie we wrześniu doszło do brutalnego stłumienia masowych protestów przeciwko rządzącej juncie, popieranej przez ChRL.
Według policji w Londynie aresztowano 30 osób podczas niespełna dwugodzinnej sztafety z ogniem olimpijskim, symbolizującym pokój i harmonię.

 

Źródło: www.onet.pl


 
30.04.2008

Częstochowscy artyści walczą o wolny Tybet


Wystawa pasteli z Tybetu, koncert Free Tybet i sznur modlitewnych chorągiewek. Tak częstochowscy artyści chcą się włączyć w protest przeciwko represjom w Tybecie.


Zaczęło się od telefonu Romana Lontego do "Gazety". Architekt i malarz chciał pokazać w Częstochowie swe pastele, plon ubiegłorocznego pleneru plastycznego w Tybecie. Zaproponował Wejściówkę, ale ta jest za mała. Na naszą prośbę pomieszczenia zgodził się udostępnić klub Częstochowskiego Stowarzyszenia Jazzowego "Paradoks". Wczoraj trwały tam rozmowy, jak włączyć się w walkę o wolny Tybet.


Jarosław Kweclich, prezes fundacji Argo, która pomoże Paradoksowi w organizacji wystaw: - Zrobimy wystawę z pasteli i uzupełnimy ją fotografiami Lontego z Tybetu. Wszystkie sprawy techniczne i przygotowanie katalogu bierzemy na siebie.
Ziut Gralak: - Mamy z Tymonem Tymańskim gotowy projekt muzyczny Free Tybet. Możemy zagrać go w Częstochowie (Lonty zaproponował ogród swojego domu na Grabówce).
Lonty: - Ponieważ do otwarcia wystawy mamy jeszcze dziesięć dni, namaluję dodatkowo pięć nowych prac i dodam je do dziesięciu tybetańskich pasteli.
Maciej Grabałowski, prezes CzSJ: - Ekspozycję otworzymy w dniu inauguracji Jazz Spring Festiwal, czyli 12 kwietnia.

Po koncercie i przed otwarciem wystawy goście poproszeni zostaną o powieszenie chorągiewek modlitewnych na sznurku rozciągniętym przy filharmonii. Podobne kolorowe skrawki tkaniny, wiszące przy tybetańskich świątyniach, to forma modlitwy, której słowa wypisywane są na chorągiewce, a "wytrzepuje" ją w przestrzeń wiatr. Niech więc każdy wieszający chorągiewkę w Częstochowie wpisze na niej dobre słowo, np.: "Tak dla Tybetu", "Wolny Tybet"...

Kolorowe chorągiewki - czerwone, żółte, niebieskie i białe - od 9 do 11 kwietnia na swoich stronach będzie drukowała "Gazeta". Wystarczy je wyciąć i wpisać życzenie. Oczywiście można też powiesić chorągiewkę z materiału, a nawet ulubionego pluszowego misia.

Dorota Jabłońska z fundacji Jasnachmura: - Od 7 do 10 maja w OKF-ie będzie festiwal filmów o Tybecie. Mam nadzieję, że częstochowskie kluby czy osoby prywatne mają następne pomysły na wolnościowe happeningi, koncerty i wystawy.


Źródło: Gazeta Wyborcza Częstochowa



 
30.04.2008

30 tys. dolarów dla rodzin ofiar zamieszek

 

Chińskie władze zaoferowały wypłatę odszkodowań dla rodzin ofiar zamieszek, do których doszło w marcu w Tybecie.

Chińskie władze robią wszystko, aby przekonać świat o tym, że zamieszki w Lhasie okupione były przelaną krwią niewinnych ludzi. Dlatego też odszkodowania w wysokości prawie 30 tysięcy dolarów każde, mają otrzymać rodziny 18 ofiar śmiertelnych zamieszek, do których doszło 14 marca.
Władze w Pekinie mówią o 18 niewinnych cywilach, którzy zginęli tego dnia w Lhasie. Część z nich to ofiary pożarów sklepów, podpalanych przez manifestantów. Tybetańskie władze emigracyjne twierdzą jednak, że w całym Tybecie zginęło co najmniej 140 osób i to bynajmniej nie z rąk protestujących Tybetańczyków.

Rządowa agencja prasowa Xinhua podała też, że kilkaset osób, które zostały ranne podczas zajść w Lhasie, otrzyma bezpłatną opiekę medyczną. Na specjalną pomoc mogą także liczyć mieszkańcy Lhasy, którzy w zamieszkach stracili dobytek. Bez względu na zorganizowaną przez chińskie MSZ wizytę zagranicznych dziennikarzy w Tybecie, w region ten nadal nie mogą się przedostać inni akredytowani w Pekinie przedstawiciele mediów.

Źródło: www.money.pl


 
30.04.2008

Odesłali Chińczykom co chińskie

 

Drobne przedmioty, koszulki produkcji chińskiej wysłali łodzianie do ambasady Chin w Warszawie. Celem akcji był protest w obronie praw Tybetańczyków. Symbolicznie oddajemy Chińczykom to co chińskie - powiedział jeden z organizatorów akcji, Leszek Jażdżewski.
Jak poinformował Leszek Jażdżewski z nieformalnej grupy "Łódź Solidarna z Tybetem", wysyłając te przedmioty chcieli pokazać władzom Chin, że negatywnie oceniają ich działania przeciwko Tybetańczykom i ich prawom.

Każda z kilkunastu osób, która zdecydowała się wziąć udział w akcji, sama kupiła znaczek i kopertę, sama też wysłała przesyłkę do ambasady.
Wysyłano nie tylko koszulki czy drobne przedmioty, ale również odręcznie pisane listy z protestami - powiedział Jażdżewski. Dodał, że na koszulkach zostały odręcznie napisane apele o wolność dla Tybetu.
Piątkowa akcja była kolejną w obronie praw Tybetańczyków, zorganizowaną w Łodzi. Pod koniec marca kilkadziesiąt osób z flagami Tybetu manifestowało solidarność z prześladowanymi Tybetańczykami.
Protestujący z nieformalnej grupy "Łódź Solidarna z Tybetem" stali w milczeniu przez kilkanaście minut z uniesionymi flagami przed jednym z centrów handlowych w Łodzi.

 

Źródło: www.wp.pl
 
30.04.2008

Chiny pokazują przechwyconą broń od mnichów


Chińska telewizja państwowa pokazuje arsenał broni i ładunków wybuchowych rzekomo przejętych od mnichów w Tybecie. Pekin oskarżający Dalajlamę o zachęcanie do kampanii przemocy w Tybecie twierdzi, że w świątyniach zarekwirowano znaczne ilości broni i amunicji.

 

Źródło: www.wp.pl


 
30.04.2008

China silent on plan to reopen Tibet

 

Chinese authorities have refused to confirm a previously announced plan to reopen riot-hit Tibet to foreign visitors on May 1, amid a report the date will be pushed back.

China said last week that foreigners would be allowed in again from May 1, reopening the Himalayan region after it was sealed off following violent unrest there last month. But the US-based International Campaign for Tibet said today it had received "reliable reports" that the plan had been scrapped and Tibet might not be reopened until after the August 8-24 Games.

When reached by AFP, officials at the Tibetan regional tourism bureau referred calls to the regional government. "We haven't received any instruction on this from the regional government," a tourism bureau official said, declining to provide his name.

An official in the regional government spokesman's office in turn referred questions to the tourism bureau. "If they haven't got any information, that means (the reported postponement) is a rumour," he said, also refusing to give his name.

 

Source: www.phayul.com


 
30.04.2008

Sekretarz ONZ nie ma czasu na olimpiadę

 

O decyzji Ban Ki-moona poinformowała wczoraj jego rzeczniczka Marie Okabe. Ponoć ta decyzja to żadne zaskoczenie i nie ma związku z Tybetem, a sekretarz generalny ONZ już dawno miał uprzedzić gospodarzy, że nie przyjedzie. Oficjalnie z powodu nadmiaru zajęć.

Natomiast laureatka pokojowego Nobla Kenijka Wangari Maathai nie ukrywa, dlaczego nie weźmie udziału sztafecie w Dar es-Salam w Tanzanii. Chce zaprotestować, jak napisała na swej stronie internetowej, przeciwko naruszaniu praw człowieka przez Chiny w Tybecie, Birmie i Darfurze.

 

Źródło: www.gazetawyborcza.pl
 
30.04.2008

Chińczycy aresztowali mnichów-zamachowców

 

Chińska milicja aresztowała w Tybecie dziewięciu mnichów-zamachowców, podejrzanych o atak bombowy na rządowy budynek - poinformowała oficjalna chińska agencja prasowa Xinhua.

To pierwsze doniesienia o ataku. Według agencji doszło do niego 23 marca. Nie wiadomo, czy ktoś odniósł obrażenia i jakie powstały szkody. Xinhua podała, że przywódcą siatki był wyższy rangą duchowny z klasztoru Tongxia w miejscowości Gyanbe. Pozostali podejrzani, wszyscy z tego samego klasztoru, przyznali się do winy - dodała agencja. Władze Chin oskarżały Tybetańczyków o planowanie zamachów samobójczych w czasie marcowych zamieszek antychińskich w Lhasie i innych rejonach Tybetu.

 

Źródło: www.onet.pl


 
30.04.2008

"Tybet to wewnętrzna sprawa Chin"

 

Chiński prezydent Hu Jintao oświadczył, iż kwestia Tybetu jest jedynie wewnętrzną sprawą Chin, która bezpośrednio zagraża suwerenności jego kraju.

- Nasz konflikt z kliką Dalaj to nie problem etniczny, religijny, czy dotyczący praw człowieka - powiedział Hu, cytowany przez oficjalną chińską agencję prasową Xinhua. Odniósł się tu zwolenników przebywającego na uchodźstwie duchowego i świeckiego przywódcy Tybetańczyków Dalajlamy XIV, którego Pekin oskarża o wywołanie marcowych rozruchów w Tybecie.

- To problem, czy zabezpieczać jedność narodową, czy też podzielić ojczyznę - podkreślił prezydent podczas rozmowy z premierem Australii Kevinem Ruddem na marginesie azjatyckiego forum gospodarczego w Boao, na wyspie Hajnan.

- Chiny nie mieszają się w wewnętrzne sprawy innych krajów, ani nie próbują narzucać innym własnej woli. Chiny zobowiązały się do pokojowych rozwiązań sporów międzynarodowych - dodał prezydent komunistycznych Chin.

 

Źródło: www.onet.pl


 
30.04.2008

Hu Jinato: marcowe zamieszki w Tybecie są wewnętrzną sprawą Chin

 

Zdaniem chińskiego prezydenta, marcowe zamieszki w Tybecie są wewnętrzną sprawą Chin. W ten sposób, Hu Jinato po raz pierwszy publicznie odniósł się do niedawnych wydarzeń w Tybecie. Prezydent Chin dodał, że te zamieszki w bezpośredni sposób zagrażają suwerenności Republiki Ludowej.

Hu Jinato wraz z przebywającym z wizytą w Chinach australijskim premierem Kevinem Ruddem bierze udział w regionalnym forum ekonomicznym na wyspie Hainan. Prezydent Chin powiedział, że konflikt z kliką Dalajlamy nie jest problemem etnicznym, religijnym, czy problemem praw człowieka. W jego opinii jest to problem albo ochrony zjednoczenia państwa, albo podziału ojczyzny. Słowa chińskiego przywódcy cytuje rządowa agencja Xinhua.

Rzeczniczka chińskiego MSZ Jiang Yu potępiła z kolei rezolucję Parlamentu Europejskiego. Europosłowie apelowali w niej do europejskich polityków o bojkot ceremonii otwarcia Igrzysk, jeśli Pekin nie wznowi dialogu z Dalajlamą. Jiang stwierdziła, że jest to brutalna ingerencja w wewnętrzne sprawy Chin, która, jak zaznaczyła „poważnie rani uczucia Chińczyków”. Eurodeputowani zaapelowali także do Pekinu o uwolnienie wszystkich aresztowanych uczestników pokojowych demonstracji.

Chińskie władze poinformowały, że w związku z marcowymi zamieszkami w Tybecie, do więzień trafiło ponad tysiąc osób.

 

 Źródło: www.polskieradio.pl